czwartek, 28 stycznia 2016

Jedenaście

„A kiedy spotkały się ich usta, poczuł się jak odkrywca docierający wreszcie do odległych brzegów, które do tej pory tylko sobie wyobrażał albo znał ze słyszenia.”



Marysia wypuściła trzymany w dłoni kieliszek pełen szampana. Upadł na podłogę, rozbijając się na milion małych kawałeczków, dokładnie tak samo jak mur, który usiłowała wybudować od czasu ostatniego spotkania z piłkarzem. W mieście liczącym ponad trzy miliony mieszkańców, obydwoje musieli trafić na ten sam bankiet, gdzie jak zaręczał ją Ian miała być garstka znajomych a zebrało się już ponad sto osób nie licząc piłkarzy oczywiście. Marysia doskonale zdawała sobie sprawę z tego, że Ian był w jakiś sposób powiązany interesami z władzami klubu lecz nie sądziła, że jest to aż tak ważne. Na szczęście mężczyzna, którego zabawiały kobiety okazał się bardzo ważnym klientem Iana, którego ucieszył obrót sprawy. Obserwował jak mężczyzna rzuca ukradkowe spojrzenia w kierunku Marysi i stara się dyskretnie spoglądać jej w dekolt, lecz Ian dostrzegał wszelakie szczegóły. Wiele lat zadawania się z zawodowymi kłamcami nauczyło go zwracania uwagi na drobnostki, dlatego też ciężko było przed nim ukryć kłamstwo. Zawsze uważał, że to jest powód dla którego dorobił się takiego majątku.
Mary starała się dyskretnie wypatrzeć Reus'a na sali, lecz jej zdolności zawodziły. Ciągle gubiła go wzrokiem, a kiedy go odnajdywała ich spojrzenia się krzyżowały, co zmuszało ją do odwrócenia wzroku. Na piłkarzu nie robiło to specjalnego wrażenia. Owszem cieszyło go, że kobieta o nim pamięta, ale osiągnął swój cel. Przynajmniej tak mu się wydawało. W głębi serca chciałby ponownie móc ją porwać w ramiona, pocałować i sprawić by była szczęśliwa. Mimo tego, uwielbiał patrzeć na zdenerwowaną Polkę, na jej twarzy pojawiała się wtedy urocza zmarszczka a jego bawiło to do łez. W związku z tym, postanowił ją troszeczkę podrażnić.
- Mogę prosić panią do tańca? - Zapytał najbardziej uroczym i niewinnym głosem na jaki było go stać, wyciągając dłoń w kierunku Marysi. Posłała mu pełne wściekłości spojrzenie, lecz jak na złość zawsze zazdrosny Ian wręcz ją do tego zachęcił. Nie pozostało jej nic innego jak dać się zamknąć w objęciach piłkarza.
- Czemu się tak złościsz blondyneczko?- Zapytał muskając ustami jej włosy tuż nad uchem, po ciele kobiety przeszedł przyjemny dreszcz. Zaczęła się karcić w myślach, lecz obecność piłkarza działała na nią rozpraszająco, nie potrafiła zebrać myśli i myśleć logicznie. Na początku pomyślała, że to wina wypitego alkoholu, ale wcale nie wypiła tego wieczoru dużo. Po kilku chwilach tańca dotarło do niej, że to wina sportowca, który przytulony do jej ciała czekał na odpowiedź.
- A wiesz, taki tam farbowany kretyn nie potrafi zrozumieć, że nie mam ochoty na niego patrzeć.- Odpowiedziała swobodnym tonem lekko odsuwając się od piłkarza, lecz ten przyciągnął ją do siebie tak mocno jak tylko mógł.
- W trakcie naszej wspólnej nocy miałaś ogromną ochotę na mnie patrzeć.
- Chwilowe zaćmienie mózgu, to się zdarza nawet najlepszym.
Reus odsunął od siebie kobietę na odległość ręki i przyjrzał jej się. W niebieskich oczach tańczyły ogniki wywołane złością. Uśmiechnął się patrząc na jej delikatne pomarszczone czoło. Marysia wykorzystała moment w którym nie była zamknięta w ramionach piłkarza. Dygnęła i uciekła do Klaudii, która rozmawiała z dwoma przystojnymi mężczyznami. Z uśmiechem podeszła do kółeczka witając się ze zebranymi oraz przedstawiając się. Po chwili jeden z towarzyszy poprosił ją na stronę. Nie odeszli daleko a Mary usiłowała sobie przypomnieć co o nim wie. Nazywał się chyba Pierre, ale prosił by do niego mówić Auba.
- Mary, chciałbym cię przeprosić za Marco.- Jej serce zaczęło bić szybciej, na twarzy pojawiły się wielkie rumieńce, a w gardle pojawił się supeł. Nie wiedziała co powiedzieć i co gorsza nie wiedziała co chłopak wie o jej relacjach z Reusem.- To skończony kretyn lubiący podrywać panienki, więc olej to co mówił do ciebie w trakcie tańca, dobrze? - Dokończył, a Marysi spadł kamień z serca, lecz nadal czuła się jakby miała coś w gardle. Przełknęła ślinę i pokiwała głową. Tylko na tyle była się w stanie zdobyć.
Razem udali się do kółeczka, składającego się z najbliższych przyjaciół, lecz po chwili Marysia zarejestrowała nową twarz. Zaraz obok Klaudii, stał Marco Reus.
Kobieta pewnie podeszła do towarzyszki, lekko potrącając rękę sportowca w której znajdował się kieliszek czerwonego wina. W ułamku sekundy cała jego zawartość spoczęła na sukience Marysi, jak na złość w kolorze ecru.
- Marco debilu, ona przez ciebie jest cała mokra! - Auba zaczął panikować, polubił obydwie kobiety. Klaudia wyjątkowo mu się spodobała, więc nie chciał zmarnować tak dobrze zapowiadającej się znajomości przez kolegę, który nie potrafi się zachować.
- Czy to moja wina, że tak działam na kobiety?
Klaudia zachichotała, a Marysia zgromiła mężczyznę wzrokiem. Niewiele myśląc wymierzyła mu siarczysty policzek.
Wyszła z sali aby  odetchnąć świeżym powietrzem oraz by znaleźć Iana, ogród przed salą był piękny i obszerny. Przeczesała go wzrokiem lecz poza dwiema palącymi kobietami nikogo nie zauważyła. Uznała, że Sheller poszedł gdzieś z inwestorami.

W tym samym czasie Marco usiłował otrząsnąć się z szoku. Jeszcze żadna kobieta mu nie odmówiła, co tu mówić o spoliczkowaniu. Był wściekły, ale nie na nią tylko na siebie. Wiedział, że kobieta jest wyjątkowo delikatna i nie powinien w jej kierunku używać chamskich tekstów. Auba śmiał się z przyjaciela i nie mógł przestać. Liczył, na to, że Polka pomoże piłkarzowi zrozumieć, że kobiety nie są zabawkami z którymi może robić co mu się żywnie podoba.


~*~


Zimne powietrze delikatnie muskało jej skórę. Suknia na ramiączka była kiepskim wyborem, pomyślała kiedy kolejny dreszcz wstrząsnął jej ciałem. Kiedy poczuła materiał ocierający się o jej ramiona podskoczyła zdziwiona i przestraszona. Powoli się odwróciła i zobaczyła dosiadającego się do niej sportowca.
- Czego jeszcze ode mnie chcesz Marco? – Zapytała bacznie obserwując chłodne oblicze mężczyzny. Był wyjątkowo przystojny, idealnie wpasowany w wymarzony typ Marysi. Lśniące w wątłym świetle zielone oczy dokładnie rejestrowały każdy ruch kobiety. Nagle zapragnęła go pocałować, przyciągnąć go do siebie i ponownie posmakować jego ust.  
- Przeprosić.  – Spojrzała na niego spod zmrużonych powiek. Lekko się uśmiechnął jakby chcąc ją przekonać, że to prawda i że nie ma złych zamiarów. Czy faktycznie tak było?  Obawiała się, że jeśli wybaczy piłkarzowi znowu popełni błąd, którego będzie żałować, jednak jego magnetyczne spojrzenie odbierało jej zdolność myślenia. Kiedy Marco delikatnie dotknął jej dłoni i posłał jej swój najpiękniejszy z uśmiechów Marysia pękła. Przysunęła się do piłkarza tak, że ich twarz dzieliło ledwie kilka centymetrów.
- Wybaczam. – Powiedziała cicho.  
Nie zdjęła jego dłoni ze swojej co tylko utwierdziło Marco w przekonaniu, że nie jest kobiecie do końca obojętny. Marysia lekko się uśmiechnęła, a kosmyk włosów wysunął się z jej idealnej fryzury. Piłkarz tak delikatnie jak tylko mógł poprawił pasmo, zachowywał się jakby Mary miała zaraz uciec od niego albo połamać się jak tylko dotknie jej mocniej. Czułość i delikatność sportowca wywołały w niej mieszane uczucia. Do tej pory uznawała go za niezdolnego do miłości i dlatego tak łatwo jej było go ignorować i nienawidzić. Ale w tamtej chwili dotarło do niej, że Marco nigdy nie był obiektem jej nienawiści. Źle na nią wpływał, niestety znaczył dla niej dużo więcej niż by tego chciała. Z zamyślenia wyrwał ją jego zmysłowy głos.
- Mary, nie gniewaj się na mnie już, proszę.- Szepnął cicho wprost do jej ucha. Zadrżała pod jego wpływem. Splotła ich dłonie i oparła się o policzek sportowca.
- Nie gniewam się Marco.
 Lekko musnął ustami jej nos. Nie zareagowała, więc uznał to za zielone światło. Drugą dłoń przesunął na jej biodro okryte tylko materiałem cienkiej sukienki splamionej przez wino. Jego dotyk działał na Marysię jak narkotyk, nagle zapragnęła więcej. Odsunęła się odrobinę od Reusa i spojrzała mu prosto w oczy. Tańczyły w nich wesołe ogniki. Pociągnęła go za rękę, zrywając obydwoje z ławki. Z dziwną miną przyglądał się jej poczynaniom jednak niczego nie powiedział. Okryta marynarką Marco wraz z nim przemknęła przez trawnik dzielący ich od wielkiego budynku. Mimo tego, że była noc księżyc świecił jasno, więc nie mieli problemów z dotarciem pod jedną ze ścian ukrytą w mroku rosnącego obok drzewa. Marco przycisnął ją do ściany namiętnie całując, oddała pocałunek zagłębiając dłonie w jego włosach.  Dłonie piłkarza błądziły po plecach Polki lekko odkrytych przez skąpą suknię. Kobieta cicho jęknęła gdy mężczyzna przygryzł jej wargę. Z uśmiechem na ustach przesunął swoje usta na szyję Marysi. Z zamkniętymi oczami drażniła paznokciami skórę na jego szyi. Głośny dźwięk wyrwał kochanków z miłosnego amoku.
- Co to było? – Zapytała Marysia lekko dysząc.
- Sam chciałbym to wiedzieć.- Spojrzała na Marco. Rozglądał się czujnie po otaczających ich terenie skąpanym w mroku. Patrząc na jego ściągnięte rysy i piękną twarz pragnęła powtórzyć noc, która razem spędzili, jednak po chwili przed oczami przemknął jej uśmiechnięty Ian. Cała namiętność wyparowała.
- Powinniśmy wracać zanim ktoś zauważy, że zniknęliśmy oboje.- Stwierdziła delikatnie Mary i spojrzała na twarz Marco, chcąc podpatrzeć jego reakcję. Pokiwał głową i uśmiechnął się ciepło. Po chwili wahania podszedł do niej i pocałował szybko.
- Jeszcze to powtórzymy. – Powiedział krótko  i zniknął w cieniu drzewa zanim zdążyła cokolwiek odpowiedzieć.


~*~


Poranek przyszedł dużo szybciej niż Marysia by tego chciała. Przeglądała się sobie w lustrze, ciemne worki pod oczami, rozczochrane włosy, blada twarz. Niewątpliwie wyglądała jak wrak. Rozczesała gęste włosy, nałożyła delikatny makijaż i uznała, że od biedy może pokazać się światu.
Gdy zeszła na dół do kuchni Ian wraz z Klaudią się kłócili. Mary westchnęła cicho i pokręciła karcąco głową, naprawdę miała dosyć tej wiecznie kłócącej się dwójki. Nalała sobie kawy do szklanki i usiadła na jednym z krzesełek stojących przy stole. Popijając czarny trunek zabrała się do czytania gazety.

„Brutalne morderstwo w Berlinie!”
Zeszłej nocy doszło do kolejnego brutalnego morderstwa. Tym razem ofiarą mordercy padły aż dwie osoby. Z przykrością musimy donieść, że ofiarą mordercy padł jeden z ważniejszych biznesmenów wraz z nieznanym nam mężczyzną. Ciała znalezione zostały w bocznej uliczce w godzinach porannych przez jednego z miejscowych śmieciarzy. Jak doniósł nam jeden z jego współpracowników widok był okropny. Nikt nie był w stanie dokładnie nam powiedzieć co tam zeszło ani nikt nie był w stanie nam dokładnie powiedzieć co się stało, lecz jedno jest pewne. Jedna z ofiar została zastrzelona. Osoby mieszkające w pobliżu uliczki ze strachem mówiły o dziwnych odgłosach na ulicy. Jesteśmy przekonani, że wszystkie morderstwa nie są czynem seryjnego mordercy a wyrachowanego mordercy działającego na rzecz mafii.

Marysia nie wierzyła w to co przeczytała. Doskonale zdawała sobie sprawę, że dziwny dźwięk, który słyszała z Marco był wystrzałem.  Po chwili rozmyślań dostała wiadomość, która przeraziła Marysię nie na żarty.


„Nie ufaj Ianowi, nie jest tym za kogo się podaje” 


Witam wszystkich serdecznie i niesamowicie przepraszam za aż tak ogromną przerwę jednak niestety byłam zmuszona. Dotyczyło to niestety mojego zdrowia, więcej informacji mogę podać na priv czy coś bo nie chcę po prostu tutaj nikogo zanudzać :/ 
Misie, naprawdę przepraszam za to jak ten rozdział wygląda, mam nadzieję, że chociaż garsteczka Was tu została. 
Wszystkie rozdziały u Was, nadrobię tak szybko jak tylko będę mogła, obiecuję! :* 
Dziękuję za 10 tysięcy wyświetleń, jesteście niesamowite! ♥
Kocham Was, dziękuję oraz przepraszam ♥ 

4 komentarze:

  1. Ty przepraszasz za ten rozdział?! :o Kochana, on jest wspaniały! IDEALNY!!! Uwielbiam go. ;) Widzę, że podsuwasz nam coraz to nowe szczegóły i szczerze - to mnie jeszcze bardziej wciąga w tę historię. :D Nie mogę się więc doczekać kontynuacji, która - mam nadzieję - pojawi się niezwykle szybko.
    Cóż, mam nadzieję, że z Twoim zdrowiem już wszystko dobrze i życzę Ci, by było jak najlepiej. :)
    Buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Za nic nie przepraszaj Słońce,bo rozdział jest wręcz idealny! :) Warto było na niego poczekać :) Cóż - co do Iana od początku mi się nie podobał, a teraz utwierdziłaś mnie w tym przekonaniu.. Marco i Mary są tacy słodcy. Nie pochwalam zakazanych romansów, ale ten mi się bardzo, ale to bardzo podoba i mam nadzieję, że oni będą razem :)
    Czekam na kolejny, życzę Ci duuuużo zdrówka ♥
    Buziaki ♥

    OdpowiedzUsuń
  3. Foch na Ciebie, ale też może być foch na mnie, bo tym razem będzie wyjątkowo szybko i nudno - jak napisałaś o tym morderstwie to najpierw myślałam, że to Iana zamordowali, bo prawdopodobnie źle połączyłam wątki, ale potem ta wiadomość, że nie jest tym, za kim się podaje. Ciekawi mnie jego postać. Cieszę się, że w ogóle coś napisałaś.
    { Sara z Twittera, jakby się jeszcze ktoś nie połapał xD }

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy